W słoneczne sobotnie popołudnie piłkarzom Zagłębia przyszło się zmierzyć w Grodzisku Wielkopolskim z tamtejszą Dyskobolią. Gracze z Lubina jechali tam jako drużyna niepokonana od 4 spotkań, jednak to gospodarze byli zdecydowanym faworytem potyczki. Mecz był bardzo ważny dla obu zespołów. Zagłębie chcąc zachować realne szanse na utrzymanie się w lidze bez konieczności rozgrywania spotkań barażowych musiało ten mecz wygrać. Gospodarze powinni zakończyć pojedynek zwycięstwem, jeśli chcieli poważnie myśleć o europejskich pucharach.
Pierwsza połowa rozpoczęła się od groźnej sytuacji dla Zagłębia, które już w 10 min meczu mogło zdobyć prowadzenie. Rozgrywający dobre spotkanie Ireneusz Kowalski długim podaniem uruchomił Brasilię, jednak ten znajdując się w polu karnym, był naciskany przez obrońców posłał i piłkę obok bramki Liberdy. W 13 minucie utracie bramki zdołał zapobiec Jarosław Krupski, ofiarnie interweniując po strzale bardzo dobrze dysponowanego Sebastiana Mili, jednak 3 minuty później musiał wyciągnąć piłkę z siatki. Po dośrodkowaniu z prawej strony Piechniaka, piłka trafiła do znajdującego się 8 metrów przed bramką Zagłębia Andrzeja Niedzielna, który niepilnowany posłał ją tuż obok bezradnego lubińskiego golkipera. W 24 minucie z powodu kontuzji boisko opuścić musiał Andrzej Szczypkowski, trafiony chwilę wcześniej butem piłkarskim w głowę. Dobrze grające Zagłębie jeszcze w pierwszej odsłonie meczu mogło doprowadzić do wyrównania, jednak pomimo kilku dogodnych sytuacji ani Brasilia ani Arkadiusz Klimek nie potrafili pokonać Liberdy.
Decydująca dla losów spotkania okazała się 61 minuta. Wówczas to wprowadzony 5 minut wcześniej Wojciech Olszowiak brutalnie i bezmyślnie sfaulował Kriżanica, za co arbiter spotkania Tomasz Pacuda ukarał go czerwonym kartonikiem. Nie mające nic do stracenia Zagłębie, ostro ruszyło do przodu dążąc do wyrównania i narażając się tym samym na groźne kontrataki gospodarzy. Pierwszy z nich w 67 minucie zakończył celnym strzałem, wprowadzony kilka minut wcześniej, Marcin Zając. Kolejna bramka dla gospodarzy padła w 75 minucie, a jej autorem był Piotr Piechniak. W tym czasie, grający w osłabieniu lubinianie, pomimo licznych prób ataków, nie potrafili poważniej zagrozić bramce Liberdy. Na przedzie bardzo dobrze współpracowali ze sobą Arkadiusz Klimek i Krystian Kalinowski (zastąpił kontuzjowanego Brasilię), jednak pozbawieni wsparcia, nie mogli poważniej zagrozić bramce Groclinu. Czwarta bramka dla Dyskoboli padła w 90 minucie, a jej autorem był Piotr Rocki. Chwilę po tym arbiter zakończył spotkanie a piłkarze Zagłębia pobiegli podziękować za doping licznej grupie lubińskich kibiców, którzy przez cały mecz wspierali swoją drużynę.
Podsumowanie: spotkały się zespoły walczące o zupełnie różne cele: Groclin o udział w pucharach, a Zagłębie o wydostanie się ze strefy barażowej. Pierwsza część spotkania była bardzo wyrównana. Bramka dla gospodarzy padła po jedynym w tej części spotkania błędzie lubińskiej defensywy, która pozostawiła bez opieki Andrzeja Niedzielna. Późniejsze próby wyrównania kończyły się na liniach defensywnych gospodarzy i bardzo dobrze dysponowanym tego dnia Mariuszu Liberdzie. W drugiej części meczu Zagłębie, dążąc do wyrównania, grało trójką napastników. Bezmyślny faul Olszowiaka pokrzyżował szyki i kolejne bramki dla gospodarzy były już tylko kwestią czasu.
Konferencja prasowa trenerów:Bogusław Kaczmarek: Zagłębie mogło strzelić dwie bramki, a my osiem. Mimo że strzeliliśmy cztery, to nie wszystko nam wychodziło w ataku. Zdaję sobie sprawę, że do gości dochodziły niepomyślne dla nich wieści z Warszawy, gdzie Ruch prowadził momentami z Legią. To musiało wpłynąć na nich deprymująco. Ściągnąłem z boiska Andrzeja Niedzielana, ponieważ brał antybiotyki i przy takim upale nie chciałem go osłabiać. Cichym bohaterem był Radosław Sobolewski, który pokazał jak powinien grac pomocnik.
Adam Topolski: W ostatnich kilku spotkaniach pokazaliśmy się z dobrej strony i liczyłem, że również w Grodzisku powalczymy o dobry rezultat. Pierwsza bramka padła po błędzie Kazimierczaka, który nie upilnował Niedzielana. Zejście Olszowiaka z boiska nie przyczyniło się do naszej wysokiej porażki, bowiem całą drużyna zagrała już po przerwie słabo.